2 grudnia 2020

Co nas czeka po Wielkanocy – wywiad

Łodze rybackie na plaży w Rewalu
Rozmowa o tym jak będzie się rozwijała sytuacja

Jak radzimy sobie z zakazami i co nas czeka w najbliższych tygodniach? O tym i o innych sprawach rozmawiamy z socjologiem Karolem Kupcem.

Jak Polacy radzą sobie w czasach pandemii?
Długotrwała izolacja i uciążliwości związane z narzuconymi ograniczeniami mają negatywne oddziaływanie na kondycję psychiczną społeczeństwa. Demonstracyjne łamanie zasad przez jednostki sieje ziarno zwątpienia i buntu. Dlaczego on może a ja nie? Takich jednostek przybywa i przypomina to efekt kuli śnieżnej. Jasnym jest, że dla społeczeństwa jest to oddziaływanie wysoce szkodliwe. W dojrzałych społeczeństwach obywatelskich panuje większa dyscyplina i jednostki działają dla dobra ogółu, a nie wyłącznie indywidualnych korzyści.

Ludzie wyjdą na ulice i będą protestować?
Szacuje się, że po około 30 dniach od wprowadzenia uciążliwych restrykcji społeczeństwo zaczyna je negować. To już niebawem przed nami. Te nastroje chętnie podsycają politycy, którzy liczą, że na fali buntu mogą ugrać coś dla siebie, a nawet przejąć władzę. Niestety pomaga im partia rządząca, która popełnia wiele błędów. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że ciągle jesteśmy instrumentalnie wykorzystywani przez polityków wszystkich partii. Podgrzewanie konfliktu i rozhuśtywanie społecznych emocji leży w interesie rządzących jak i opozycji.

Jakie jest w takim razie wyjście?
Jedynym wyjściem jest luzowanie ograniczeń, jak już dzieje się to w krajach zachodnich. Nie można utrzymać długo społeczeństwa w takim rygorze, a do tego dochodzi jeszcze aspekt ekonomiczny. Wiele osób znoszenie kolejnych ograniczeń błędnie odczyta jako komunikat: zagrożenie minęło, już jest bezpiecznie. Co więcej, będą oni sobie zrekompensować kwarantannę „korzystając z życia”. Z pomocą w realizacji tych planów przyjdą im właściciele przemysłu rozrywkowego, turystycznego i handlu. Prawdopodobnie czekają nas liczne wyprzedaże i promocje, gdyż przedsiębiorcy muszą odrabiać straty.

Czyli wracamy do normalności?
Ważne, aby znoszenie ograniczeń odbywało się stopniowo i bardzo powoli. Przypominam, że zagrożenie zakażeniem się nie zmniejszy, tylko my już będziemy mieli dość tych wszystkich zakazów i siedzenia w czterech ścianach. Niestety słoneczna pogoda i wysokie temperatury nie będą zachęcać do pozostania w domach. Doskonale widać to w relacjach z Włoch, Hiszpanii, czy Niemiec, gdzie na ulicach, w parkach i skwerach są prawdziwe tłumy.

Czy to dobre rozwiązanie?
Według specjalistów luzowanie ograniczeń przyczyni się do wzrostu zachorowań i dalszego rozwoju epidemii. Jednak zmęczenie tematem spowoduje pewną obojętność na kolejne informacje o zgonach i potwierdzonych przypadkach. Media widząc, że opada zainteresowanie tematyką epidemii, przestaną jej poświęcać tyle czasu. Duże wzrosty zakażonych nie będą robiły już na nikim wrażenia.

W takim razie jak postępować?
Społeczeństwo to żywy organizm i nie jest łatwo nim zarządzać. Znoszenie ograniczeń jest jedynym rozwiązaniem, by nie doprowadzić do buntu i starć na ulicach. Tak wygląda sytuacja w skali makro. Jeżeli chodzi o postępowanie jednostek, to każdy z nas ma swój rozum. To, że coś jest dozwolone, nie oznacza, że jest bezpieczne. To tak jak z paleniem papierosów, wszyscy wiemy, że są trujące, ale palaczy nie brakuje. Każdy sam będzie musiał sam decydować, czy korzystać z wolności, czy stosować się dalej do ograniczeń (mimo ich wycofania). Wielu podejmie złe decyzje i poniesie tego konsekwencje. Złośliwi nazwą to selekcją naturalną. Ja bym bardziej określał to autonomią jednostki.

W takim razie, co nas czeka po tej całej pandemii? Będzie sezon czy nie?
Ciężko prorokować, bo to dość odległy termin, a do tego nie wiadomo, jak będzie się rozwijała epidemia. To, że będzie, jest niemal pewne. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sposób rozwiązania przesunięcia egzaminów maturalnych i wstępnych. Jeżeli miałbym się zabawić we wróżbitę Macieja, to uważam, że w lipcu i sierpniu będą obowiązywały jeszcze ograniczenia, ale nad morze będzie można przyjechać. Mam nadzieję, że trochę osób przyjedzie odpocząć po epidemii, ale nie będzie tłumów ze względów ekonomicznych. Pan wie, o czym ja mówię? Dziękuję za uznanie 😉

Dziękuję za wywiad i życzę zdrowia

Dziękuję. Ja życzę Panu i Czytelnikom spokoju i odpoczynku od tej medialnej wrzawy.