26 października 2020

Paranienormalni w Rewalu – śmiać się czy płakać

Kabaret Paranienormalni w Rewalu - recenzja

W rewalskim amfiteatrze wystąpił kabaret Paranienormalni. Nasza czytelniczka postanowiła podzielić się swoimi odczuciami po spektaklu.

Droga Redakcjo.

Przebywałam ostatnio na wczasach w Rewalu, korzystając jak tylko się da, z lokalnych atrakcji. Bardzo podobał mi się Park Wieloryba i Oceanarium, ale nie tylko płatne atrakcje budzą podziw w Rewalu i okolicy.

Postanowiliśmy z mężem wybrać się na kabaret. Wybór padł na „Paranienormalnych”. Mamy w pamięci świetne skecze tego kabaretu, więc wybór był zgodny. Nic to, że pandemia, nic że bilet 60 zł za osobę. Jak się bawić, to się bawić.

Miejsca nie były numerowane, więc zajęliśmy ławkę w 7 rzędzie, by nie tłoczyć się w pozostałymi i zachować bezpieczny dystans. Wspomnę, że rzędy za nami, również były zajęte. Występ rozpoczął się z kilkunastominutowym opóźnieniem, gdy na scenę wyszedł „facet przebrany za babę” – dosłownie. Tak! Ten wątek, że w Polsce wystarczy przebrać faceta za babę i już jest kabaret, opisujący poziom polskich kabaretów to fakt. Ani to śmieszne, ani zaskakujące, ale pierwsze koty za płoty.

Początki bywają trudne, więc niezrażeni oglądaliśmy dalej, w końcu zaraz się rozkręci. Niestety kolejne skecze były naciągane jak skóra na średniowieczny bęben. Gdzie ten humor znany z telewizyjnych kabaretonów? Poziom humoru prezentowanego na scenie „szorował kulami po betonie” – jak określił mój mąż.

Widownia z czasem zaczęła się śmiać, ale po skonfundowanych minach widać było, że to śmiech na siłę. Z resztą podobnie, jak żarty kabaretu z ogólnopolską sławą. Członek kabaretu, pan Robert Motyka, co kilka skeczy schodził ze sceny i dawał publiczności z pierwszego rzędu pudełko wafelków. Prosił by podać je dalej, ale przecież Janusze nad Bałtykiem nie będą się dzielić, więc słodycze docierały tylko do drugiego rzędu. Nie bardzo wiem czy był to poczęstunek, czy rekompensata. Może wędrujące z rąk do rąk pudełko miało być taką fajką koronapokoju. Sama nie wiem.

Wielokrotnie bywaliśmy na różnych kabaretach, ale takiej chały nie widzieliśmy nigdy dotąd. Cóż, podobno nad Bałtykiem sprzeda się wszystko. Dodam jeszcze, że wcześniej byliśmy na występie Igora Kwiatkowskiego, byłego członka kabaretu Paranienormalni i dostaliśmy więcej, niż się spodziewaliśmy. Oczywiście fajnego i inteligentnego humoru, a nie wafelków…

Patrycja z Poznania

Przedstawiona opinia należy do jej autora. Redakcja nie ingeruje w jej treść.